Zapomniane cmentarze Route 66

Droga 66 to legenda i fenomen, gdzie każdy znajdzie swą własną opowieść. Tym razem zapraszam was na dwa cmentarze Route 66.

Cmentarze Route 66: Daggett

Pierwszy znaleźliśmy zaraz za Brastow jadąc w kierunku Newberry Springs. Daggett Pioneer Cemetery leżał między Interstate 40 a Route 66. Od obu dróg oddzielało go nie więcej niż 200 metrów. Ale gdyby nie ogromny napis nad furtką, to pewnie byśmy go nie dostrzegli, bowiem tutejsze nagrobki mocno odbiegają od tego, co znamy z Europy.

Brama cmentarza, w tle międzystanowa droga 40.

Brama cmentarza, w tle międzystanowa droga 40.

Miejsca ostatniego spoczynku tworzą przedziwną mieszaninę historii, kiczu i bezładu. Tutejsze groby nie mają nic wspólnego, z estetyką jaką znamy. Jakby ktoś wysypał masę rzeczy, porozrzucał je i zostawił z niewielkimi tabliczkami.

Największe wrażenie robi na mnie zestawienie drewnianego kaktusa i miniatury przyczepy kempingowej. Stojące jako nagrobki, nawet nie napisano komu je poświęcono, przecież swoi wiedzą, a obcych nie powinno to obchodzić.

Kaktusowy nagrobek. Cmentarze Route 66 mają niezwykły klimat.

Kaktusowy nagrobek. Cmentarze Route 66 mają niezwykły klimat.

Nieopodal stoi lampa z czarnym kotem, jakieś elfy, wbite w ziemię sztuczne kwiaty, roześmiane dynie. Rzecz w Polsce nie do pomyślenia – a tu i owszem. Wszystko jakoś dziwnie do siebie pasuje…

Cmentarze Route 66 zaskakują nagrobkami.

Cmentarze Route 66 zaskakują nagrobkami.

Rzecz jasna są też nagrobki z motywami kowbojskimi.

Rzecz jasna są też nagrobki z motywami kowbojskimi.

Cmentarze Route 66: Ash Fork

Drugi z odwiedzonych przez nas cmentarzy to Ash Fork Settlers Cemetery. Cmentarz Osadników wygląda jakby całkiem o nim zapomniano. Nikt nie kosi trawy, nie pieli, nie grabi.

Wejście na Cmentarz Osadników.

Wejście na Cmentarz Osadników.

Hershiel (1910-1991) i Hazel (1919-1988) mają niewielką granitową tabliczkę z rysunkiem. Słońce chowa się za chmurami, pod samotnym kaktusem saguaro siedzi kowboj, jego koń skubie trawę, pod nimi napis: Just restin’. Tabliczka leży na ziemi, obok wkopano drewniane koło od wozu i postawiono miniaturę wiatraka pompującego wodę. Zardzewiałe kwiaty wystają z zardzewiałego wazonu.

Nagrobek Hershiel i Hazel.

Nagrobek Hershiel i Hazel.

W innym miejscu stoi ławka w kształcie siedzącego na ziemi konia, obok niego wbity niewielki sztandar. Grób Marie Montanes (1913-1915) wyznacza drewniany krzyżyk, spłowiały bukiet, dwie rzeźby aniołków, puste szklane butelki i… ceramiczne pojemniki. Nieco dalej stoją dwa łóżka. Ich metalowe białe ramy z przyczepionymi plastikowymi kwiatami wyglądają surrealistycznie.

Inny wariant kaktusowego nagrobka.

Inny wariant kaktusowego nagrobka.

Wreszcie grobowiec rodziny Foley – zasłużonych obywateli miasta. Michael z zaangażowaniem budował kolej Santa Fe. Gdy zmarł w 1894 roku pozostawił Margaret i ich trzynaścioro dzieci. Miała wtedy 48 lat i jak przystało na osadniczkę, była twardą kobietą o szczodrym sercu.

Utrzymywała rodzinę, jednocześnie z zaangażowaniem wspierając sąsiadów. W czasie epidemii błonicy z oddaniem pomagała innym, nie zaprzestając swej pracy nawet gdy straciła piątkę swych dzieci. Dożyła pięknego wieku 83 lat – pochowano ją obok męża. Wraz z nimi spoczywa tu dziewiątka ich dzieci.

Nagrobek rodziny Foley.

Nagrobek rodziny Foley.

Teren grobowca wyznacza płotek, betonowe obramowanie i drobne kamyki, na których leżą tabliczki z imionami i nazwiskami. Patrząc na ten ascetyczny grób mam wrażenie, że Amerykanie wolą przeszłość przechowywać bardziej w sercach i księgach niż pomnikach na grobach.

Ash Fork - widok ogólny cmentarza.

Ash Fork – widok ogólny cmentarza.

Więcej opowieści ze Stanów znajdziesz w naszej książce „USA. Droga 66 i Dziki Zachód” do kupienia z autografem w naszym sklepie Namib.pl

Zajrzyj na portal Małego Podróżnika, gdzie opisaliśmy wesoły cmentarz w Sapanta (Rumunia).
Przeczytaj o modlitwie w Etiopii.


(c) AfrykAnka.pl

Może Cię zainteresuje...

Zostaw komentarz