Sylwester pod pałacem

Miał być Sylwester jak w bajce: wirujące płatki śniegu, wieczorowe kreacje, wykwintne menu i szalony sylwester. Zamiast tego były buty trekowe, ubranie z nieprzewiewnego polaru i kubek kawy na stacji benzynowej. Tylko płatki śniegu były takie, jak sobie wymarzyłam.

Jak sfotografować Sylwester?

Dość szybko bowiem okazało się, że sylwestra najłatwiej będzie sfotografować, jeżdżąc od pałacu do pałacu i nie ma sensu siedzieć z dziećmi przy stole na balu, bo one się wynudzą a my oszalejemy, pilnując by czegoś nie spsociły.

Bal z dziećmi zrobiliśmy już po Sylwestrze :D

Bal z dziećmi zrobiliśmy już po Sylwestrze 😀

O ile fotografowanie architektury to domena Krzysztofa, o tyle ganiania po balach po prostu odmówił. Nie ma wyjścia, tę noc częściowo spędzimy osobno: ja jeżdżąc z aparatem od pałacu do pałacu, on zajmując się dziećmi. Spotkamy się pod Wojanowem na fajerwerkach.

Monika w noworocznej kreacji.

Monika w noworocznej kreacji.

Do pracy wyruszam z Moniką Węgrzyn, która też zostawia swoje pociechy. Dzieci są uszczęśliwione, ich ojcowie także, bo mogą odpalić komputery, wziąć piwo w garść i spędzić wieczór tak jak lubią najbardziej. Ja tymczasem pakuję sprzęt, szukam latarki, w końcu Michaś znajduje ją na lodówce pytając:
– Czy ty mamo jesteś niewidzialna?
Chodziło mu o to, że jestem mamą niedowidzącą z roztargnienia.

Łomnice -sylwester w stajni

Na początek odwiedzamy pałac w Łomnicy. Niestety balu sylwestrowego sfotografować tutaj nie mogę. Prywatność gości, pani rozumie. Jasne, rozumiem, to chociaż zrobię przygotowania do balu. Elizabeth von Küster prowadzi mnie do… folwarcznej stajni, gdzie na co dzień mieści się restauracja.

Sylwester w restauracji w Łomnicy.

Sylwester w restauracji w Łomnicy.

Dawna arystokracja uznałaby to za świętokradztwo – ucztować w pomieszczeniu gdzie trzymano konie?! Dla współczesnych wyższych sfer to urocza odmiana.

Wnętrze restauracji w Łomnicy.

Wnętrze restauracji w Łomnicy.

Łomnica zmartwychwstała z ruin, podobnie jak odległy raptem o kilkaset metrów pałac w Wojanowie. Także i tu życie towarzyskie toczy się raczej wokół pałacu, niż w jego wnętrzu. W stajni, oficynach, wozowni i spichlerzu mieszczą się restauracje, winiarnia, jacuzzi i sale odnowy biologicznej. Za to sam pałac (kupiony przez króla Fryderyka Wilhelma III w prezencie ślubnym dla ukochanej córki Ludwiki Pruskiej, księżnej Holandii) pełni rolę wizytówki i najbardziej reprezentacyjnej budowli.

Wojanów - przepiękny pałac!

Wojanów – przepiękny pałac!

Zaglądam do stajni gdzie trwa przygotowywanie stołów. Obsługa dwoi się i troi by na czas ułożyć wszystkie sztućce, kieliszki i dekoracje. A tańce? Będą na dobudowanym przeszklonym tarasie. Z pokazami kankana i samby, w rytm muzyki na żywo. Gdyby dobrze policzyć wyjdzie, że na jedną osobę balującą przypada co najmniej jedna osoba pracująca, by stworzyć tej nocy niepowtarzalną atmosferę. Cóż, luksusowy Sylwester (nawet w stajni) wymaga oprawy!

Sylwester w Wojanowie - z przytupem!

Sylwester w Wojanowie – z przytupem!

Paulinum – stylowy bal

Pora na Paulinum, tutaj mamy być za godzinę, postanawiamy zatem zajrzeć do domu i sprawdzić, co się tam dzieje. A dzieje się… dobrze! Dzieci owinięte serpentynami bawią się w rzucanie kulek z bibułki.
– Cześć mama, jest super, nie przeszkadzaj!
No jasne. Buziak na do widzenia i znów wyruszamy w ciemną noc. Czuję się niczym na planie filmowym o gliniarzach w wielkim mieście. Dookoła rauty i kreacje, a my z Moniką jedziemy na Statoila, gdzie jest ponoć najlepsza kawa z automatu w okolicy.
– Która godzina?
– Już czas – odpowiada Monika wchodząc doskonale w rolę. – Czas na showtime!

Pałac Paulinum.

Pałac Paulinum.

Pałac Paulinum (choć to już przedmieścia Jeleniej Góry) skryty na wzgórzu zdaje się trwać poza codziennym biegiem czasu. Tutaj tańce przewidziano w obszernym holu. Podczas gdy ja rozstawiam się ze statywem by porobić zdjęcia wnętrz na chwilę przed wejściem gości, Monika pracowicie spisuje menu. Na przystawkę zrazy cielęce z musem tuńczykowym, następnie zupa kasztanowa z krewetkami i żurawiną, medaliony z dzika z ziemniakami au gratin i szparagami, na deser suflet lodowy z figami i armaniakiem. Cysorz to miał klawe życie!

Pałac Paulinum gotów na przyjęcie gości!

Pałac Paulinum gotów na przyjęcie gości!

Fajerwerki w Wojanowie

Pora wracać do Wojanowa, gdzie Sylwester trwa w najlepsze. Do północy i pokazu fajerwerków pozostało kilka minut. Jest przeraźliwie zimno i pierwszy raz tego wieczoru naprawdę cieszę się, że nie mam wieczorowej kreacji. Ze stajni wychodzą kolejni goście. Gromkie odliczanie ginie w huku wystrzałów szampanów i sztucznych ogni.

Chłopcy wtulają się we mnie. Pokaz mają w nosie, oni chcą do auta! Krzysztof wyjmuje szampana i kieliszki. Życzymy sobie zdrowia, miłości i obyśmy zawsze potrafili mieć do siebie cierpliwość. Przy naszym zawodzie to naprawdę konieczne.

Fajerwerki przed pałacem Wojanów.

Fajerwerki przed pałacem Wojanów.

Stylowy Staniszów

Dwa dni później docieramy do pałacu w Staniszowie. Z zewnątrz ascetyczny, ma przepiękne wnętrza, mogące śmiało statystować w kostiumowej produkcji. Tak piękne, że prawie pokłóciłam się z Krzyśkiem, od czego zacząć zdjęcia! W końcu staje na tym, że ja robię swoje, a on swoje.

Biblioteka pałacu w Staniszowie.

Biblioteka pałacu w Staniszowie.

Czuję się niczym barbarzyńca w ogrodzie cudowności. W każdej z sal kolejne zaskoczenie: malutka biblioteka z fotelem kuszącym by w niego zapaść się z książką; dyskretne, bo przez stylową szafę przejście do sypialni w jednym z apartamentów; przedwojenna reklama likieru ziołowego Stonsdorfera…

Przed pałacem Staniszów.

Przed pałacem Staniszów.

Gdy oglądamy przypałacowy ogród pytam podchwytliwie dzieci, gdzie latem mieszkają bałwanki?
– Na biegunie północnym, południowym, Antarktydzie… – wylicza Michaś.
– Na biegunie zimowym! – mówi Staś.
I sam zadaje mi zagadkę ile to jest:
– Nieskończoność dodać nieskończoność?
– Nieskończoność? – zgaduję.
– Nie mama, dwie nieskończoności! – odpowiada triumfalnie.

Nieskończoności marzeń wam życzę i Szczęśliwego Nowego Roku!


PS. Jeśli szukasz super wyjazdu w świat zajrzyj na strony TORRE.
A wyjazdy ze mną znajdziesz tutaj 😀

(c) AfrykAnka.pl

Może Cię zainteresuje...

2 komentarze

Monika Węgrzyn 27 grudnia, 2019 - 11:34 am

Och Kochanie to prawda że na stacji benzynowej ale jednak niezapomniany to był bal. Całuski

Powtórz
Anna Olej-Kobus 27 grudnia, 2019 - 1:39 pm

Dodajmy – to chyba jedyny taki bal w naszym życiu 😀

Powtórz

Zostaw komentarz