Świątynia pytonów – modlitwy do węży

aktualizacja 2025

przez AfrykAnka

W mieście Oiudah (Benin) jest świątynia pytonów. Wymalowane nad wejściem węże jasno pokazują, kogo spodziewać się w środku. Skąd wziął się tak szczególny kult voodoo? Tutejsi kapłani wyjaśnili europejskim misjonarzom, iż:

Stwórca, znając próżność człowieka, nie widział bardziej skutecznego sposobu na upokorzenie go niż zmuszenie go do czołgania się przed wężem, który jest najbardziej nikczemnym i podłym ze wszystkich zwierząt.

Czyż to nie piękna opowieść? I jakże celnie ukazująca naszą ludzką pychę…

Świątynia pytonów

My na szczęście czołgać się nie musimy (choć jak się okaże – zniżymy się do poziomu pytonów!). Wchodzimy do świątyni, płacimy po 1000 XOF (ok. 6 zł) za robienie zdjęć i ruszamy za kapłanem.

Pierwszym, co widzę po wejściu do środka jest wysmukłe drzewo iroko, przewiązane tkaniną. Ma jakieś 500 lat i tu właśnie składa się ofiary. Najczęściej z kozy lub owcy.

Iroko - miejsce składania ofiar.

Iroko – miejsce składania ofiar.

Obok na ścianie wymalowane są dwa pytony. Ogromna samica (dangbé drè) i dużo mniejszy samiec (dangbé kpohoun). Święte węże należą do ogromnego panteonu bóstw voodoo.

– Nasza świątynia pytonów istnieje od XIII w. Zwróciliście uwagę, że naprzeciwko jest kościół? Gdy tu przybyli misjonarze, zbudowali go nasi przodkowie. I wszyscy żyjemy tu w zgodzie. Ludzie po mszy przychodzą do nas, nasi wierni idą do kościoła. Modlimy się razem.

Jakby tego stężenia sacum było mało, świątynia pytonów i kościoł są oddzielone baobabem. Także świętym!

Kościół, baobab, świątynia pytonów - w zgodzie i obok siebie.

Kościół, baobab, świątynia pytonów – w zgodzie i obok siebie.

Domki dla duszy

Przechodzimy na mały dziedziniec. Pierwszym co rzuca się tu w oczy to dwie malutkie chatki. Dorosły człowiek może wejść do nich tylko na kolanach i siedzieć w środku w kucki.

Domek – choć wygląda zwyczajnie – jest miejscem gdzie wygania się złe duchy.
– Podczas wielkiej ceremonii najwyższy kapłan wchodzi do środka przez wejście, a musi wyjść z drugiej strony. – nasz przewodnik wskazuje na zasłonięty tkaniną otwór. – Gdyby kapłan przez pomyłkę wyszedł przez wejście to ściągnie na siebie nieszczęście. A nawet śmierć! Bo to by oznaczało, że nie przestrzega reguł, a trzeba je zawsze szanować!

Po lewej dom pytonów, po prawej - dom wyganiania złych duchów.

Po lewej dom pytonów, po prawej – dom wyganiania złych duchów.

Nieopodal leży na ziemi ogromna kula. W rzeczywistości jest to naczynie canari nazywane Zingbin, mające ponad 200 lat. Za canari stoi domek, w którym adepci przechodzili duchowe oczyszczenie.

Wchodzili do środka, a kapłanka donosiła im wodę i jedzenie. – wyjaśnia kapłan.
Choć za wiele nie potrzebowali, bo izolacja trwała zaledwie 3 godziny. Ale kto wie, co wtedy działo się z człowiekiem w tak niezwykłym miejscu?

Święty dzban canari i dom duchowego oczyszczenia.

Święty dzban canari i dom duchowego oczyszczenia.

Tymczasem kapłan opowiada nam o ceremonii, która odbywa się raz na siedem lat.

Wtedy canari jest odwracany na drugą stronę. Wlewa się do niego wodę, dodaje specjalne liście i zioła, by powstała woda do oczyszczenia i uświęcenia Ouidah. Potem 41 dziewic roznosi ją po całym mieście. Dla nas świętymi liczbami jest 3, 7, 9, 16 i 41. Dlatego ceremonia jest co 7 lat, a wodę roznosi 41 dziewic.

Jak to wygląda możemy przekonać się patrząc na malunek przedstawiający procesję. Na przedzie kapłan z dzwonkiem, jaki używany jest podczas ceremonii voodoo, za nim kapłanka mambo, w tle dziewczęta z dzbanami na głowach.

Świątynia pytonów - malunek procesji w Ouidah.

Świątynia pytonów – malunek procesji w Ouidah.

Ofiary dla boga wojny

Przy murze widać niewielkie ziemne kopczyki z białymi i żółtymi smugami. Oglądamy schronienie boga wojny.

Jest patronem tych wszystkich, którzy wojują. Żołnierzy, myśliwych, rzeźników ale także krawców i kowali. Wszystkich, którzy pracują z metalem. – wyjaśnia kapłan. – Miejsce polewa się olejem palmowym i posypuje mąką, by prosić o pomyślność. To bóstwo lubi słodkie napoje, więc składamy w ofierze też wodę z cukrem, ale nigdy, przenigdy, nie dajemy alkoholu! Gdyby ktoś wylał tu alkohol, to zginąłby w wypadku!

A co kryje się za różowym murkiem drugiego dziedzińca? Brama jest zamknięta, przez szpary widzę ruch. Czyżby jakaś dusza wróciła z zaświatów? Okazuje się, że to kózka przyniesiona na ofiarę, na razie spokojnie się pasie.

Wszystko na świecie zostało stworzone do życia, by w końcu umrzeć. I nawet najświętsze z pytonów kiedyś muszą odejść. – nasz przewodnik wskazuje na zamkniętą bramę. – Tam jest święta ziemia, gdzie składamy ciała zmarłych pytonów. Ale ich dusze, te nigdy nie umierają.

W domu pytonów

Węże żyją zwykle 10-20 lat, czasem nawet 50 lat!

Węże żyją zwykle 10-20 lat, czasem nawet 50 lat!

Wreszcie pora na spotkanie z wężami. Kapłan wynosi pytona i przez chwilę pozuje z nim do zdjęcia. Jak każdy z wyznawców tej formy voodoo ma na twarzy podwójne skaryfikacje. To jak dowód tożsamości oznaczający kim jesteś i w co wierzysz. Po chwili każdy przez chwilę ma na ramionach świętego węża.

– Czy one są dokarmiane? – pytam wyjmując ogon pytona wciskający mi się do kieszeni.
Nie, wypuszczamy je co jakiś czas. Łapią szczury i owady, czasem wyjdą ze świątyni i trafią do czyjegoś domu. Są potem przynoszone, bo wszyscy wierni w Ouidah się o nie troszczą.

Hm, czyli prawdopodobieństwo znalezienia tu węża pod łóżkiem jest spore! Na szczęście pytony królewskie (python regius) nie są groźne dla ludzi, ale i tak, nie chciałabym przeżyć takiego spotkania znienacka!

Świątynia pytonów - rodzina podczas zwiedzania.

Świątynia pytonów – rodzina podczas zwiedzania.

Czas na spotkanie z pytonami. W 1873 r. ojciec Laffitte tak opisał ich świątynię:

Okrągły budynek zbudowany z ziemi i porośnięty spieczoną trawą jest świątynią ułamka bóstw Dahomejskich. Uwielbia się tam dwadzieścia wspaniałych węży.

Spieczoną trawę zastąpiły dachówki, a węże dochowały się sporego potomstwa. Jest ich tu kilkadziesiąt! Wchodzimy boso, trzeba uważnie patrzeć pod nogi i obok siebie. Na podłodze, na gzymsach – wszędzie są węże! Największe mają pewnie z półtora metra, ale w splątanej masie ciał nie da się tego sprawdzić.

Wnętrze domu pytonów.

Wnętrze domu pytonów.

Jeśli macie prośbę do pytonów, możecie ją ty wypowiedzieć. Spełni się w ciągu trzech miesięcy. – Przewodnik wskazuje zagłębienie w podłodze. Po kilku schodkach schodzi się poniżej podłogi, do miejsca gdzie leży kilka węży, miski z wodą i miejsce na ofiary. – I nie musicie nic tu zostawiać, no może jakiś pieniądz, ale to już zależy od was.

Kilka osób schodzi, zanurza dłonie w wodzie, składa swe prośby poparte niewielkim datkiem. Wiadomo, że bóstwo – jak człowiek – lubi coś dostać. Na całym świecie jest tak samo!

Świątynia pytonów - wejście do sanktuarium.

Świątynia pytonów – wejście do sanktuarium.

Pytony są symbolem miasta Ouidah. Nawet tutejszy Międzynarodowy Festiwal Filmowy przyznaje nagrody „Python”, a najwyższym wyróżnieniem jest „Royal Python”!

I ciekawostka dla filatelistów: w 1963 r. wypuszczono znaczek Republiki Dahomej „Czarownik z Ouidah” (Sorcier à Ouidah), przedstawiający mężczyznę z pytonem. W 2009 r. wydano nową jego wersję z nową nazwą kraju: Republika Beninu.

Śmierć świątyni

W 2025 przyjechałam tu i przeżyłam szok. Świątyni już nie ma. Jest plac budowy, a to co powstanie będzie sacrolandem. Miejscem o duchowym rodowodzie, skomercjalizowanym na potrzeby ruchu pielgrzymkowo-turystycznego. Z pewnością budowa zostanie zakończona do stycznia 2026 (przed 10 stycznia – czyli obchodami Dni Vodun), ale obawiam się że to miejsce straci cały swój duchowy magnetyzm.

A jeśli chcesz naprawdę poczuć klimat święta, to nie przyjeżdżaj 10 stycznia do Ouidah, bo jest to masowa impreza niczym Open’er Festival: w 2024 było blisko 100 tysięcy ludzi,  w 2025 – ok. 300 000! Wydarzenia na scenie transmitowane na telebimach, duchowość diabli i mamona wzięli. Zdecydowanie lepiej poszukaj kameralnych obchodów, bo Ouidah będzie w tym dniu strasznym miejscem z gigantycznymi korkami.

Miejsce gdzie kiedyś był dzban zingbin i domek adeptów.

Miejsce gdzie kiedyś był dzban zingbin i domek adeptów.

Za tymi taśmami kiedyś było serce świąyni: dom w którym żyły pytony. Obecnie przeniesiono je do ceglanego bunkra.

Za tymi taśmami kiedyś było serce świąyni: dom w którym żyły pytony. Obecnie przeniesiono je do ceglanego bunkra.

Po lewej stronie stronie widać malunek procesji, reszta rzeczy na terenie świątyni uległa unicestwieniu.

Po lewej stronie stronie widać malunek procesji, reszta rzeczy na terenie świątyni uległa unicestwieniu.

Ceglany bunkier, w którym trzyma sie obecnie pytony.

Ceglany bunkier, w którym trzyma sie obecnie pytony.

Wnętrze bunkra z pytonami. Najważniejszym elementem jest gliniana miska na ofiary. "Money" to pierwsze słowo jakie usłyszysz wchodząc tu do środka.

Wnętrze bunkra z pytonami. Najważniejszym elementem jest gliniana miska na ofiary. „Money” to pierwsze słowo jakie usłyszysz wchodząc tu do środka.

Przeczytaj, jak dzieci w Birmie wstępują do klasztoru, zajrzyj jak wygląda spotkanie z Żywymi Duchami w Beninie.
Wyprawy do Beninu organizuje Biuro Podróży TORRE


(c) AfrykAnka.pl

Może Cię zainteresuje...

Zostaw komentarz