Spacer z lwem – nieetyczny biznes

Na zdjęciach wygląda to niesamowicie. Spacer z lwem (pięknym i dzikim) i obok niego TY. Kwintesencja przygody, wolności, egzotyki. Czyż przyjaźń człowieka i zwierzęcia nie jest jednym z wspanialszych doświadczeń?

Biznes na miłości

Staś i Nel na słoniu, mała reporterka przytula tygrysa, uśmiechnięte delfiny w delfinarium i dzikie lwy do kompletu… Współczesny biznes wie, że na emocjach i spotkaniach ze zwierzętami zbija się wielkie pieniądze. W Victoria Falls zrobiono z tego prawdziwy biznes.

Wielkie koty są piękne - a na pięknie robi się najlepszy biznes.

Wielkie koty są piękne – a na pięknie robi się najlepszy biznes.

Daj spokój, to super przygoda, świetne miejsce, oni tam naprawdę działają na rzecz ochrony lwów. – znajomy podróżnik, który właśnie wrócił z Victoria Falls jest pełen entuzjazmu. I twierdzi, że było to wspaniałe doświadczenie. Gdy zatem jestem w Vic Falls postanawiam sprawdzić osobiście, jak to wygląda.

Wejście na teren spacerów z lwami.

Wejście na teren spacerów z lwami.

Cena zaporowa – 150 USD (zniżka gdy u agenta kupuje się też inne aktywności) nie odstrasza turystów. Tego poranka wraz ze mną na spotkanie z lwami jedzie 14 osób. Podpisujemy oświadczenia, że jakby co to wiedzieliśmy w co się pakujemy i nie rościmy pretensji. Samochód terenowy wiezie nas ok 40 minut za miasto. Wreszcie docieramy do ALERT  (African Lion Rehabilitation and Release into the Wild Program). Nazwę organizacji można by przetłumaczyć jako: „Program Rehabilitacji i Przywrócenia do Środowiska Naturalnego Afrykańskiego Lwa”. Brzmi szczytnie.

Spacer z lwem – kulisy „przygody”

Na miejscu zostajemy rozdzieleni na 2 grupy, przewodnik rozdaje każdemu kijek i szkoli nas jak mamy się zachować przy lwach. Żadnych wiszących toreb (bo zwierzęta mogłyby się nimi chcieć bawić, a to niebezpieczne), nie wolno iść przed lwem, a gdyby się na nas za długo patrzył…

To wtedy uderzacie kijkiem w ziemię i mówicie stanowczo „NO!” – wyjaśnia przewodnik. Zastanawiam się co przeszły małe lewki, by traktować z respektem kijek, który machnięciem łapy połamałyby jak zapałkę? Czy takimi kijami bije się maluchy, by nauczyły się respektu dla ludzi? Razem z nami idzie strażnik parku ze strzelbą – ponoć by chronić nas jakby jakieś inne zwierzę nas zaatakowało. Ale kto niby? Struś? Raczej jakby lew zapomniał lekcję kija.

Lwice czekały na nas nad oczkiem wodnym.

Lwice czekały na nas nad oczkiem wodnym.

Po kilku minutach nasza ósemka dochodzi do miejsca, gdzie leżą lwy. To miejsce pierwszej sesji. Każdy z nas ma pogłaskać lwa, a przewodnik w tym czasie robi mu zdjęcie jego aparatem.

Zwierzęta traktują nas ze znudzoną obojętnością. Gdy już wszyscy są uwiecznieni, pada komenda „Walk lion! Walk!”. Naszymi towarzyszkami są dwie około roczne samice.

Spacer z lwem. Wyruszasz ty, lwica oraz...

Spacer z lwem. Wyruszasz ty, lwica oraz…

... oraz przewodnik, drugi przewodnik, kamerzysta, strażnik i reszta turystów za tobą, czekających na swą kolej.

… oraz przewodnik, drugi przewodnik, kamerzysta, strażnik i reszta turystów za tobą, czekających na swą kolej.

Zdjęcie za wszelką cenę

I teraz zaczyna się prawdziwy cyrk, bo po kolei każdy z nas ma iść na spacer z lwem (trzymając się z tyłu), podczas gdy przewodnik dwoi się i troi by zrobić jak najlepsze ujęcia. Nam nie wolno iść z przodu, ale zakaz ten nie dotyczy kamerzysty, który filmuje całą naszą ekipę. Po kolei jesteśmy przestawiani: teraz ty idziesz z lwem, teraz twoja koleżanka, za chwilę obie. Spacerowi towarzyszą nieustanne okrzyki przewodnika „Touch him!”

Dotknij lwa! Pokaż jaka jesteś odważna! Brawo dziewczyno! Co za fota, ty i lew, w dziewiczej przyrodzie, połączona magiczną więzią przyjaźni człowieka i zwierzęcia! Dotknij go! Dotknij!

Obowiązkowe punkty spaceru z lwami: wspólne zdjęcie.

Obowiązkowe punkty spaceru z lwami: wspólne zdjęcie.

Po kilkunastu minutach spacer z lwem dobiega końca. Auto wiezie nas na śniadanie, a po chwili na ekranie telewizora możemy zobaczyć film z nami i lwami w roli głównej. Bezcenna pamiątka za jedyne 30 USD, płatne w gotówce.

Po spacerze śniadanie i wyświetlenie filmu z naszego spotkania z lwami. Wspomnienia do kupienia za 30 USD.

Po spacerze śniadanie i wyświetlenie filmu z naszego spotkania z lwami. Wspomnienia do kupienia za 30 USD.

Mnie bardziej interesują plansze jakie wiszą wokół, przedstawiające informacje dotyczące prowadzonego tu projektu ochrony lwów.

Ochrona w 3 krokach:

Etap 1 – Pre-release Stage. W wieku od 6 tygodni do ok. roku lwy chodzą z ludźmi na spacery, by nauczyć się życia w buszu, co jest niezbędnym elementem treningu przed wypuszczeniem ich na wolność. Hm, czyli trzeba je zabrać matce, przy której w naturze spędziłyby co najmniej rok… Bo przy tej ilości ośrodków nie ma szans na tyle sierot!

Plakat informujący o działaniach na pierwszym etapie.

Plakat informujący o działaniach na pierwszym etapie.

Etap 2 – Release Stage. Starsze lwy, po przejściu etapu 1 są gromadzone na ogrodzonych terenach, gdzie mogą rozwijać instynkty łowieckie w naturalnych warunkach, bez kontaktu z ludźmi. Ale one już się bardzo do ludzi przyzwyczaiły – czy są w stanie o tym zapomnieć gdy trafią na wolność?

Kolejny z plakatów mówi, co dzieje się na Etapie drugim.

Kolejny z plakatów mówi, co dzieje się na Etapie drugim.

Etap 3 – The Wild. Gdy lwy, które chodziły z ludźmi mają swe potomstwo – to właśnie ich dzieci gdy podrosną w etapie 3 mogą być wypuszczone na swobodne przestrzenie Afryki, z wszelkimi umiejętnościami jakie posiadają lwy urodzone na wolności. Brzmi świetnie – prawda?

Etap Trzeci czyli na dobrych intencjach (turysty) da się zbić majątek (ale lwów od tego w naturze nie przybędzie).

Etap Trzeci czyli na dobrych intencjach (turysty) da się zbić majątek (ale lwów od tego w naturze nie przybędzie).

Kluczowym zdaniem w zrozumieniu Etapu 3 jest „can be released”. „Mogą zostać wypuszczone”. Mogą – nie znaczy, że będą. Fakty: ośrodek ALERT Lion Encounter działa w Victoria Falls od 2006 r. Średnia wieku lwów to ok 15 lat (tak mówił przewodnik). Powinny mieć masę młodych.

Pytanie: Ile lwów przywrócił naturze ten ośrodek?
Odpowiedź: ANI JEDNEGO! „Wciąż nie mamy lwów na trzecim etapie” – potwierdził moje przypuszczenia przewodnik. Bo to skomplikowany projekt, bo trzeba znaleźć park narodowy który je przyjmie, bo ogólnie to nie jest łatwe no i potrzeba baaardzo dużo pieniędzy. Miliony dolarów. Więc gdzie trafiają lwy, gdy już nie chodzą z turystami? Bo chodzą tylko przez pierwszy rok życia, potem zbyt trudno byłoby je kontrolować. Zdaniem przewodnika wracają do macierzystego ośrodka w Antelope Park i tam trafiają do Etapu 3. Tyle tylko, że ze mną jest dziewczyna, która dwa lata temu odwiedziła Antelope Park i usłyszała tam tą samą odpowiedź: „Jeszcze nie mamy lwów na Etapie 3”.

Więc gdzie są te lwy, gdy już dorosną? Według różnych raportów – przynajmniej część z nich trafia na polowanie. Jako trofeum dla myśliwego. Cena za legalne zastrzelenie lwa i wywiezienie trofeum dochodzi do kilku tysięcy dolarów.
Biznes oparty na miłości ludzi do lwów prosperuje znakomicie: tylko w dniu moich odwiedzin była poranna i popołudniowa grupa (+ 2 osoby w południe) czyli ok. 30 osób. 30 os x150 USD = 4500 USD. Miejsc w Afryce gdzie można spacerować z lwami jest coraz więcej. Żadne z nich nie doszło do etapu przywracania lwów naturze.

Oczywiście te lwy mają potomstwo, które można by wypuścić. Tyle, że zabiera się je na kolejne spacery z lwami…

I to by było na tyle, jeśli chodzi o spacer z lwami by je chronić…

Takie zdjęcia napędzają biznes, tworząc złudzenie wspaniałej, afrykańskiej przygody. Gdybyś nie przeczytała wcześniejszego artykułu - mogłabyś uwierzyć w czystą przyjaźń autorki i lwicy.

Takie zdjęcia napędzają biznes, tworząc złudzenie wspaniałej, afrykańskiej przygody. Gdybyś nie przeczytała wcześniejszego artykułu – mogłabyś uwierzyć w czystą przyjaźń autorki i lwicy.

Więcej o spacerach z lwami i wykorzystywaniu zwierząt w turystyce:

Przeczytaj legendę o gepardzie, posłuchaj mojej rozmowy o afrykańskich zwierzętach w RMF Classic 


(c) AfrykAnka.pl

Może Cię zainteresuje...

2 komentarze

Andrzej 8 sierpnia, 2021 - 5:03 pm

Przykro mi. Jeśli jest tak jak w komentarzu to mimo, że w ideały dawno nie wierzę dałem się nabrać.
w 2019 roku byłem na opisanym spacerze i byłem święcie przekonany, że uczestniczę w czymś dobrym,
szlachetnym i z sensem. Uwierzyłem, że zapłacona przeze mnie kwota to cegiełka w ratowanie ginącej fauny.

Powtórz
AfrykAnka 8 sierpnia, 2021 - 5:24 pm

Andrzeju – wiem jak to jest… Mimo wielu dobrych działań są i takie, które żerują na naszej chęci pomagania. Chodzi o to by jak najwięcej osób dowiadywało się o takich nieetycznych firmach, by choć trochę to ukrócić. Choć mam świadomość, że wystarczy jedna celebrytka, która wrzuci zdjęcie i opis jak to ratuje świat, by wiele osób poszło bezkrytycznie w jej ślady… Trzymaj się i niech jedna przegrana historia nie przesłania ci faktu, że warto się angażować i pomagać.

Powtórz

Zostaw komentarz