Nosorożce z gór Matobo (Matopos)

Zimbabwe

przez AfrykAnka

Nosorożce stały dosłownie na wyciągnięcie ręki. Szare kolosy co jakiś czas podnosiły głowy i patrzyły na nas małymi oczkami, nieproporcjonalnymi do ogromu ich ciał. Najwyraźniej byliśmy dla nich nieszkodliwym elementem krajobrazu. Za to ich bezpieczeństwa strzegli strażnicy z bronią.

Ten artykuł w PDF możesz wydrukować lub wgrać w telefon.

Spotkanie z tymi zwierzętami jest ogromnym przeżyciem.

Spotkanie z tymi zwierzętami jest ogromnym przeżyciem.

Strażnicy są jedyną ochroną nosorożców przed kłusownikami.

Strażnicy są jedyną ochroną nosorożców przed kłusownikami.

Góry święte i piękne

Góry Matobo od wieków fascynowały ludzi: tworzą niezwykły krajobraz, powstały miliony lat temu wskutek erozji. Są tu ogromne głazy, przypominające gigantyczne wieloryby wystające nad otaczający las oraz okrągłe skały, niczym porzucone zabawki olbrzyma.

Charakterystyczne skały gór Matobo.

Charakterystyczne skały gór Matobo.

Nic dziwnego iż Shona wierzyli, że w tych górach przemawia bóg Mwari, zaś w jaskiniach znaleziono setki naskalnych malunków stworzonych przez Buszmenów 2000 lat temu (zdaniem niektórych jest ich tu najwięcej w Afryce Południowej!).

– A wiecie że przy grobie Rhodesa prawie zawsze widuje się ryjkonosy? – mówi Maciek Malicki, który od 25 lat mieszka w niedalekim Bulawayo i przyjechał do Matobo z nami. – Swoją drogą to niesamowite: Cecil Rhodes miał wszystko, nawet ten kraj był na jego cześć nazwany Rodezją. Mógł wybrać każde miejsce na swój grób, ale uznał, że w Matobo jest najpiękniej. Pochowano go tutaj w 1902 roku.

W 1926 utworzono tu Rhodes Matopos National Park. Obecnie to Matobo NP.

W 1926 utworzono tu Rhodes Matopos National Park. Obecnie to Matobo NP.

Niestety nie mamy czasu na wędrówkę do jego grobu, choć gdybyśmy byli tu dłużej, to w tych górach jest też pochowany król Mzilikazi Khumalo (założyciel państwa Matabele i jego pierwszy władca). Na jego grobie napisano: „Ta góra upadła w dniu 5 września 1868 roku” (co było datą jego śmierci i nawiązywało do potęgi wodza skruszonej śmiercią).

To właśnie jemu zawdzięczamy nazwę tych gór, bo gdy tu dotarł zmienił lokalną nazwę Madombo na Matobo, co oznacza „łyse głowy”. W 1926 r. utworzono tu Rhodes Matopos National Park, zaś w 2003 r. miejsce to wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Obecnie park ma 3100 km².

Matobo (Maopos) słyną z oryginalnych skał.

Matobo (Maopos) słyną z oryginalnych skał.

Safari w Matobo

Prastare malunki Buszmenów pokazujące zwierzęta jakie niegdyś tu żyły zainspirowały władze do sprowadzenia nosorożców. Pierwsze z nich trafiły tu z KwaZulu-Natal w latach 60. XX wieku, kolejne przeniesienia były z Doliny Zambezi w latach 90. XX wieku. Dziś w górach Matobo żyje ponad 100 nosorożców. Piesza wędrówka na ich spotkanie jest niezwykłym doświadczeniem.

Na nasz camp podjeżdża wielka ciężarówka, przerobiona na samochód safari. To idealne rozwiązanie, bo nic nie oddziela nas od przyrody. Jedziemy na poszukiwanie nosorożców!

Samochody w tym parku nie są wymuskane, za to bardzo dzielne!

Samochody w tym parku nie są wymuskane, za to bardzo dzielne!

Jednak pierwszymi stworzeniami, które witają nas w parku, jest para czarnych orłów (Verreaux Eagle). Para ptaków kołuje nad nami majestatycznie, informując konkurencję, że teren jest zajęty. Mają tu wiele jedzenia, bo na skałach często wygrzewają się góralki przylądkowe.

– Kiedyś nosorożców tu nie było. W ogóle to niewiele zwierząt da się tu zobaczyć. – mówi nam Maciek, gdy nasze auto podskakuje na wybojach. – Więc się tu przyjeżdżało na pikniki, biwaki z noclegiem… To wciąż miejsce gdzie mało kto dociera.

Widziałam czarnego orła cień!

Widziałam czarnego orła cień!

Jednak dziś turystów jest całkiem sporo. Widzimy kilka aut, na co być może ma wpływ, że wczoraj byli tu rządowi oficjele.

– Byłem tu masę raz i nigdy nikogo! A dziś takie tłumy? – Maciek jest szczerze zdumiony, bo Zimbabwe (poza Victoria Falls) jest naprawdę bardzo rzadko odwiedzane.

Jedziemy zatem konwojem, do czasu aż samochód przed nami ugrzązł w piachu i niebezpiecznie przechylił się w bok. Przez chwilę koła buksują w miejscu, pogrążając wszystko w obłoku szarego kurzu. Auto przechyliło się jeszcze bardziej! Pozostali kierowcy gromadzą się wokół, każdy ma świetny pomysł jak wydobyć samochód, w końcu jeden wsiada i udaje mu się wyjechać na drogę.

Im bardziej kierowca próbował wyjechać - tym bardziej auto się zapadało...

Im bardziej kierowca próbował wyjechać – tym bardziej auto się zapadało…

Na szczęście tego dnia było w pobliżu wiele innych aut.

Na szczęście tego dnia było w pobliżu wiele innych aut.

Po chwili się rozdzielamy. Oni już nosorożce widzieli, my dopiero jedziemy na ich spotkanie.

Oko w oko z nosorożcem

Gdy wysiadamy z auta, na drodze czeka już na nas trzech strażników parku. Każdy z karabinem, którego nie zawaha się użyć, gdyby ktoś zagroził nosorożcom.

Strażnicy nosorożców.

Strażnicy nosorożców.

Krótkie przeszkolenie (idziemy gęsiego, zachowujemy ciszę, jak spotkamy zwierzęta to mamy zminimalizować poruszanie się) i ruszamy przez wysokie trawy. Po kilku minutach marszu nasz przewodnik zatrzymuje nas i wskazuje coś w oddali. Kołyszące się trawy wyraźnie wskazują cel naszej wędrówki: cztery nosorożce białe!

Nosorożce z Matobo (Matopos)

Nosorożce z Matobo (Matopos)

Ktoś ma nas na oku!

Ktoś ma nas na oku!

Mama z podrostkiem i dwóch nastolatków wędrują spokojnie dosłownie dwadzieścia metrów od nas. Co jakiś czas się nam przyglądają, po czym wracają do skubania traw.

W pewnym momencie największy z nich zaczyna iść w naszym kierunku. Shepherd staje między nim a nami i mówi coś uspokajającym głosem. Zwierzę patrzy to na niego, to na nas i powoli się odwraca. Dopiero wtedy uświadamiam sobie, że z przejęcia mimowolnie wstrzymałam oddech.

Szare kolosy były naprawdę blisko!

Szare kolosy były naprawdę blisko!

Nasz przewodnik rozmawia z nosorożcami.

Nasz przewodnik rozmawia z nosorożcami.

– Czy oni obcinają im rogi? – pytamy, bo nosorożce białe potrafią mieć spiczaste, nawet półmetrowe rogi, zaś te mają je nieduże i zakrąglone na końcu.

– Tak, co pięć lat każdy z nich ma przycinany róg, bo one odrastają. – potwierdza przewodnik.

– A co się robi z tymi uciętymi rogami?

– Są ścierane na proszek i rozrzucane na ziemię. Żeby nikt nie mógł ich wykorzystać.

Bo nawet tak niewielkie rogi są warte fortunę. A walka z kłusownikami to prawdziwa wojna, na której niestety czasem giną też strażnicy.

Z profilu widać, że róg jest przycięty.

Z profilu widać, że róg jest przycięty.

Nosorożce mają przycięte uszy i przyczepione znaczniki, aby szybciej je identyfikować.

Nosorożce mają przycięte uszy i przyczepione znaczniki, aby szybciej je identyfikować.

Gdy znacznik odpadnie, nacięcie uszu podpowie kim jest dany nosorożec.

Gdy znacznik odpadnie, nacięcie uszu podpowie kim jest dany nosorożec.

Gdy odjeżdżaliśmy samochodem, szare kolosy przez chwilę wędrowały nieopodal nas między złotymi trawami. Pradawne, odwieczne, majestatyczne. Prawdziwi władcy krainy duchów…
Piesze safari na psotkanie nosorożceów w Matobo jest w programie wyprawy TORRE Africa Explorer

Ostatnie spojrzenie na nosorożce...

Ostatnie spojrzenie na nosorożce…

 

Kliknij i kup od autorki!

Kliknij i kup od autorki!

Zajrzyj do wpisu z legendą o nosorożcu oraz spotkania z nosorożcami w Ziwa Rhino Sanctuary w Ugandzie.


(c) AfrykAnka.pl | Anka Olej-Kobus

Może Cię zainteresuje...