Aleja baobabów – giganci sprzed wieków

Te drzewa to synonim Afryki, choć na kontynencie rośnie tylko jeden gatunek. Za to na Madagaskarze baobaby utworzyły… aleję!

Niezwykła aleja

Do dziś nie wiadomo jak powstała Aleja Baobabów koło Morondawy. Szpaler drzew ciągnie się równo, niczym żołnierze na defiladzie. A przecież  nikt tych drzew nie sadził, ot po prostu kaprys natury. Jedyna zasługa człowieka, że między gigantycznymi kolumnami poprowadził drogę.

Jadąc aleją co jakiś czas widzę na korze wycięte serce z dedykacją dla wybranki. Jak widać potrzeba uwieczniania uczuć jest na całym świecie taka sama. Ale był jeden baobab, którego nikt nie śmiał tak oznakować. Święte drzewo, w którym mieszkają duchy. – Skąd wiadomo, że święte? Anna, przecież to wszyscy wiedzą – odpowiedział mi przewodnik – Mój tata usłyszał o tym od dziadka, mój dziadek od swego dziadka… Znalazłam świat, w którym ustne opowieści trwają przez pokolenia!

Ów święty baobab był dokładnie taki, jakimi sobie te drzewa wyobrażamy. Jak z ilustracji „Małego Księcia” lub „W pustyni i w puszczy”. To właśnie takie drzewa (gatunek: adansonia digitata) zobaczymy na kontynencie.

Olbrzym uważany, za święte drzewo.

Olbrzym uważany, za święte drzewo.

Baobaby – drzewa korzeniami do góry

Gdy trafiliśmy tam na wschód słońca, miałam wrażenie, iż oglądam spektakl tworzenia świata, i że zaraz zza drzewa wyłoni się dinozaur. Na tle czerwonego nieba coraz wyraźniej widać było kontury drzew, o których Malgasze mówią, iż rosną „korzeniami do nieba”. Obserwacja nader trafna, gdyż faktycznie wyglądały, jakby je posadzono do góry nogami.

To nie jedyna ciekawostka jaka się tu znajduje. W pewnym momencie mój przewodnik z tajemniczym uśmiechem powiedział, że zobaczymy zakochane baobaby. Nie wiem jak do tego doszło, ale splecione w uścisku tysiącletnie drzewa naprawdę przypominały stęsknionych siebie kochanków. Natomiast baobab-chłopiec, no cóż, dzięki wypustce na pniu był to baobab-ekshibicjonista, przez co turystki chichocząc spuszczały oczy, zaś panowie raczyli się męskimi żartami.

Pożytek z bezużyteczności

Co ciekawe te drzewa swą długowieczność (niektóre pamiętają czasy narodzin Chrystusa!) zawdzięczają… bezużyteczności. Są gąbczaste wewnątrz, a tym samym nie nadają się ani na opał, ani do budowy domów, ani do drążenia w nich łodzi. Natomiast jadalne są zarówno liście jak i nasiona baobabów, zaś miąższ owoców wykorzystywany jest do produkcji słodkich batoników!

Baobaby o świcie wyglądały niczym duchy.

Baobaby o świcie wyglądały niczym duchy.

Aleja Baobabów w porannym słońcu.

Aleja Baobabów w porannym słońcu.

To musi być MIŁOŚĆ!

To musi być MIŁOŚĆ!

Więcej o Madagaskarze – zobacz wpisy z pracy na katamaranie.
Posłuchaj moich opowieści z Madagaskaru w audycji Polskiego Radio Dzieciom.


(c) AfrykAnka.pl

Może Cię zainteresuje...

Zostaw komentarz