Jakie podróże czekają nas po pandemii?

Świat zmienił się totalnie. Przez ostatnie dwa miesiące byliśmy świadkami wydarzeń bez precedensu. Pandemia zdemolowała wszystkie schematy jakie znaliśmy. Z dnia na dzień zamknięto granice i nastąpił globalny lockdown czyli izolacja na niespotykaną dotąd skalę.

Praktycznie wszystkie linie lotnicze zostały uziemione...

Praktycznie wszystkie linie lotnicze zostały uziemione…

Pandemia – preludium

Jak twierdzi moja przyjaciółka lekarka – i tak mieliśmy szczęście. Bo wirus jaki nas zaatakował nie jest bardzo śmiertelny i nie jest bardzo zakaźny. Mogło być naprawdę dużo gorzej. Pandemię COVID-19 możemy potraktować jak próbę generalną przed kolejną epidemią. I następną.

Jak zachowywać się w czasie pandemii - krótka ściągawka.

Jak zachowywać się w czasie pandemii – krótka ściągawka.

Turystyka z dnia na dzień – dosłownie – przestała istnieć. Aby zrozumieć co to naprawdę oznacza na chwilę cofnijmy się w przeszłość. W latach 50. turystycznie podróżowało jakieś 25 milionów ludzi. Jeszcze w latach 70. gdy jechałam do Taty do Nigerii najszybszą (i jedyną opcją) był rejs statkiem (częściowo transportowym), płynącym półtora miesiąca w jedną stronę.

Overtourism

Z czasem coraz więcej osób miało możliwość wyruszenia w świat i świat ten coraz bardziej się otwierał. W roku 1990 turystów na świecie było ok 400 milionów, a w roku 2000 – prawie 700 milionów. Dużo? Przemysł turystyczny dopiero nabierał rozpędu. W 2019 roku w wielu firmach strzelały szampany: osiągnięto 1,5 miliarda turystów, a prognozy na kolejne lata były świetlane.

Lampart i turyści.

Lampart i turyści.

Do 2030 Światowa Organizacja Turystyki (World Tourism Organization – UNWTO) szacowała, że świat przemierzać będzie 1,8 miliarda turystów. W praktyce oznaczało to, że na całym świecie ogromnym problemem stał się overtourism. Za dużo osób przyjeżdżało oglądać te same miejsca. Dla niektórych z nich ten natłok ludzi stawał się pocałunkiem śmierci.

Khao San w Bangkoku - ta ulica ciszy nie zaznała od lat.

Khao San w Bangkoku – ta ulica ciszy nie zaznała od lat.

Wystarczyło, by pojawiła się moda na dane miejsce – a szturmowały je tłumy. Miasta, parki narodowe, niektóre atrakcje, zaczęły wprowadzać ograniczenia ilości turystów.

Nagle bezcenną wiedzą stały się porady, jak zobaczyć dane miejsce bez tłumów? Ludzie wyszukiwali kraje i zakątki, gdzie jeszcze masowa turystyka nie dotarła, gdzie można było poczuć autentyzm danego miejsca. Teraz, przez chwilę, to nie ma już znaczenia.

Pustynia w Algierii - tu tłumów nigdy nie było.

Pustynia w Algierii – tu tłumów nigdy nie było.

Kres turystycznego nadmiaru

Pandemia zmieniła nasz świat w mgnieniu oka. Szacuje się, że co 12 osoba na świecie jest związana z przemysłem turystycznym. Co 12! Nagle ta rzesza ludzi – została bez pracy. Biura podróży i obsługujące ich agencje reklamowe, przewodnicy, twórcy i sprzedawcy pamiątek, właściciele hoteli oraz restauracji i ich pracownicy, instruktorzy nurkowania, wspinaczki, tańca czy jogi, piloci samolotów i stewardessy. A przecież nie tylko oni.

Kambodża - sprzedawczyni na plaży.

Kambodża – sprzedawczyni na plaży.

Ci wszyscy ludzie wędrujący plażą sprzedających towary i usługi, sympatyczna pani smażąca naleśniki na Khao San Rd, kierowcy na safari, zawsze uśmiechnięci Damara w wiosce kulturowej – wszyscy oni znaleźli się na przysłowiowym bruku. I wszyscy zadają sobie to samo pytanie: co dalej? Jak będzie wyglądać turystyka po koronakryzysie?

W wiosce kulturowej Damara. Taka bliskość szybko nie wróci.

W wiosce kulturowej Damara. Taka bliskość szybko nie wróci.

Podróże po pandemii

Na pewno będzie inna. Prawdopodobnie podróże staną się droższe. Przygotowanie wyjazdu będzie wymagać (przynajmniej przez jakiś czas) znacznie więcej pracy (bo po pandemii powstanie wiele niewiadomych, wymagających sprawdzenia), stąd biura podróży będą oferować mniej wycieczek. Przez jakiś czas turystyka będzie dobrem luksusowym.

Nie wiemy jeszcze kiedy kraje zaczną otwierać granice, ale pewnie nastąpi to, gdy powstanie działający lek na COVID-19 albo będą dostępne szczepienia. Być może będziemy musieli je mieć w dotychczasowym paszporcie medycznym czyli żółtej książeczce. Wszak są kraje, które nie wpuszczają turystów bez zaświadczenia o szczepieniu przeciwko żółtej febrze. Z pewnością do bagażu dodamy maseczki, rękawiczki jednorazowe i płyn odkażający. Tak na wszelki wypadek. Tak jak dziś zabieramy środki przeciw malarii.

Medyczny paszport - żółta książeczka.

Medyczny paszport – żółta książeczka.

Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni, że ludzie których spotykaliśmy w interiorze cieszyli się z naszego przybycia. Teraz nie jest to takie pewne. W końcu my – jako biali – będziemy przybywać z miejsc uznawanych za siedliska zarazy (Europa, Stany). Zatem kontakt z nami będzie dla miejscowych ryzykiem. Jasne, chcieliby byśmy przyjechali i wydali u nich pieniądze, ale trzeba liczyć się z tym, że mogą się nas obawiać.

Jednorazowe rękawiczki - dziś już wszędzie w sklepach.

Jednorazowe rękawiczki – dziś już wszędzie w sklepach.

Jestem przekonana, że nam też gdzieś w głowach mocno zostanie ta lekcja „dystansu społecznego”. Gdyby ktoś powiedział nam w styczniu, że cała Polska w kwietniu będzie nosić maseczki – nie uwierzylibyśmy. Dziś jest to dla nas rzecz zupełnie normalna. Jak fakt trzymania się w odstępach od innych ludzi. Zatem obawiam się, że w miejscach masowo odwiedzanych przez ludzi – pojawi się ta nieufność. Czy aby ci Obcy nie przynoszą ze sobą zarazy?

Malownicze targi - zawsze jest tu tłok!

Malownicze targi – zawsze jest tu tłok!

Raj odzyskany

Dlatego spodziewam się, że najprędzej zacznie się odbudowywać turystyka przyrodnicza. Trekkingi w górach, samochodowe lub lotnicze safari, podróże na pustynię lub w dżunglę, nurkowanie.

Świat kusi swym pięknem.

Świat kusi swym pięknem.

Na pewno powróci żeglowanie. Wprost idealne na nowe czasy: jesteśmy my i morze. Dość łatwo da się ograniczyć kontakt z innymi ludźmi, za to piękno świata jest wszędzie dookoła. Nasz rejs Piraci z Kornatów to do dziś jedno z milszych rodzinnych wspomnień z wypraw.

Chorwacja - rejs po Kornatach z Blue-Sails.

Chorwacja – rejs po Kornatach z Blue-Sails.

Myślę, że dużym zainteresowaniem będą się cieszyć podróże gdzie jesteśmy my i przyroda. Która nawiasem mówiąc ma teraz czas na odetchnięcie od tłumów. Co z jednej strony jest wspaniałe (bo nikt zwierzętom nie przeszkadza), ale z drugiej nasila się kłusownictwo (bo jak nie ma aut z turystami to dramatycznie spadła ilość patroli w parkach).

Światowa Organizacja Turystyki spodziewa się spadku turystyki w 2020 do miliarda osób. Oczywiście wiele zależy od tego, jak dalej rozwijać się będzie pandemia i jakie będą możliwości leczenia. Ale tak jak po zapaści 9/11 a potem po kryzysie finansowym w 2008 – tak i teraz turystyka się odbuduje.

Jedno można przewidzieć. Ci, którzy jako pierwsi powrócą na podróżnicze szlaki, zobaczą bajkowe widoki. Świat bez tłumów, za to z przyrodą na wyciągnięcie dłoni. O safari po COVID przeczytasz tutaj.

Bliskie spotkanie w parku narodowym.

Bliskie spotkanie w parku narodowym.

Będziemy wdzięczni i szczęśliwi, mogąc podążać za marzeniami. I będziemy cieszyć się każdą chwilą wiedząc, że wolność nie jest dana nam na zawsze. Odzyskamy ją, do czasu kolejnej pandemii…


Po napisaniu tego tekstu trafiłam na wywiad z dr. Pawłem Grzesiowskim. To mądry człowiek, który na epidemiach naprawdę się zna. Cóż, wygląda na to, że COVID-19 zostanie z nami na długo. Należy się liczyć z co najmniej trzema, może pięcioma latami nowych wytycznych, obostrzeń i czającej się epidemii. Być może ten wirus zostanie z nami na zawsze, a my będziemy się musieli nauczyć z nim żyć. Posłuchajcie sami: wywiad POLITYKI tutaj.

Posłuchaj audycji w TOK FM gdzie z Ewą Podolską mówię, jakie podróże czekają nas po COVID.


(c) AfrykAnka.pl

Może Cię zainteresuje...

Zostaw komentarz