„Dzikie pole. Wojenna opowieść” – Olga Solarz

Ukraina | książka

przez AfrykAnka

Jeśli może istnieć wzruszająca i piękna książka o wojnie w Ukrainie – jest nią „Dzikie pole. Wojenna opowieść” Olgi Solarz. (zajrzyj na jej profil na fb: www.facebook.com/osolarz)

To opowieść z pierwszego roku pełnoskalowej wojny w Ukrainie; od lutego 2022 do Nowego Roku i nadziei, iż w 2023 wojna się skończy, bo przecież państwa Zachodu nie zostawią Ukrainy samej, wobec takiego ataku Rosji. Czyta się to doskonale, bowiem Olga z wrażliwością i uważnością opisuje codzienność frontowego życia i chwile ulotnego szczęścia.

To migawki, niczym krótkie notki na marginesie, co tym bardziej oddaje kruchość wszystkich marzeń i planów podczas wojny. Gdzie każdy dzień, spotkanie, rozmowa, może być ostatnią. Dlatego celebruje się chwile, łapiąc siły do dalszej walki.

Bycie na wojnie składało się z epizodów, jak ta opowieść. Żyliśmy wydarzeniami, które w krótkich kadencjach następowały jedne po drugich, kumulowały się i rozciągały czas. Coś, co wydarzyło się trzy miesiące wcześniej, wydawało się dawno przeżytą historią. Wojna to zdecydowanie nie jest dzień świstaka.
Olga Solarz „Dzikie pole. Wojenna opowieść”

Olga nie epatuje okrucieństwem wojny – ta pojawia się to między słowami, z całą niesprawiedliwością losu, na który nie mamy wpływu. Pokazuje mężczyzn, którzy na ochotnika wstąpili do armii by bronić nie ideałów, lecz bliskich. Ojczystej ziemi, której synonimem jest tytułowe dzikie pole.

Opisuje zwykłych mężczyzn, którzy mieli swe plany na życie, w których nie było wojny, marznięcia w okopach, codziennego narażania życia, by ratować towarzyszy broni i bronić tego skrawka ziemi, który jest ich domem. Chciałabym aby takie książki stały się szkolnymi lekturami – bo pokazują czym jest prawdziwe współczesne bohaterstwo i człowieczeństwo.

Na wojnie pęka serce. A gdy jest już wielokrotnie pęknięte niczym rysa na trypolskim garnku i na krok od rozpadu, to kamienieje. Później je drutujesz, jak drutuje się garnki, by dalej służyło. Mi serce rozrywało się przy psach, które były największymi ofiarami ludzkiego okrucieństwa, bo miały mniejsze szanse na przeżycie od łownych kotów.

Olga Solarz „Dzikie pole. Wojenna opowieść”

Dzikie Pole to nazwa batalionu, który Olga wspiera jako wolontariuszka, organizując kolejne zbiórki (koniecznie zajrzyj na zbiórkę Wojownicy z Dzikiego Pola potrzebują wsparcia), jeżdżąc z potrzebnymi żołnierzom rzeczami, słuchając ich historii.

Jeśli jeszcze tej książki nie czytaliście – koniecznie po nią sięgnijcie. A już niebawem ma wyjść kolejny tom wojennych opowieści Olgi. Wojna napisała do niego kolejne rozdziały – oby był on ostatnim.

24 grudnia, gdy w Polsce w piekarnikach piekł się karp i z radością wyczekiwano pierwszej gwiazdki, by zasiąść do wigilijnego stołu, chłopacy piekli kolejną ekipę ruskich czołgistów, próbujących się wedrzeć na nasze pozycje. (…) Wszyscy mieliśmy poczucie, żę batalion działa już jak w zegarku. My, wolontariusze, też byliśmy istotną częścią tego układu, bo bez aut, podstawowego wyposażenia żołnierza, apteczek czy optyki tego sukcesu by nie było.

 

Szanowny Czytelniku, to wspomnienie pierwszego roku Wielkiej Wojny na Dzikim Polu pod niebem Przyazowia. Kolejne lata nas zmieniały. Ścierały nasze siły, zdrowie i energię, ale nigdy nie zmieliły naszego człowieczeństwa. Nie starły wiary w sprawiedliwość, braterstwo i prawdę.
Cdn.

Olga Solarz „Dzikie pole. Wojenna opowieść”

W jednym rozdziale Olga wspomina o „wolontariuszach”, kreujący u się na znawców i pozujących na odważnych bankierskie linii frontu, w innym napotykano malwersacjach do jakich przy okazji pomocy dochodziło. To wszystko prawda – ale są też tacy ludzie jak Olga (i Tomek Sikora, Justyna Czarnecka, Edyta Mak, Monika Andruszewska, Aldona Hartwińska, Borys Tynka oraz wielu, wielu innych), którzy od lat pomagają, dzień po dniu, skrupulatnie rozliczając się z wszystkich otrzymanych pieniędzy. I są tacy żołnierze, jak Wojownicy Dzikiego Pola (i dziesiątki innych oddziałów), które bez wsparcia tysięcy ludzi dobrej woli z pewnością nie mogłyby tak skutecznie bronić się przed ruską inwazją.

Jeśli chcecie wesprzeć wolontariackie działania Olgi zajrzyjcie na jej profil – w komentarzach są kolejne zbiórki, zajrzyj też do mego wpisu Ukraina – pomagaj bezpośrednio

Bo niestety wojna wciąż trwa.

Książka "Dzikie pole" poleciała ze mną samolotem w podróż.

Książka „Dzikie pole” poleciała ze mną samolotem w podróż.


(c) AfrykAnka.pl | Anka Olej-Kobus

Może Cię zainteresuje...